Zagłębiając się w ciemne odmęty pochodzenia psa, szczególna uwagę trzeba poświęcić wilczym watahom. Mówię o tym w negatywnym odcieniu, ponieważ nie od dziś wilki kojarzą się nam ze złymi postaciami. Chociażby znana wszystkim baśń o zakapturzonej dziewczynce, przemierzającej lasy z koszykiem pełnym żarcia, stawiającej czoła złeeeeeemuuu wilkowi, który ostatecznie zjada jej babkę, a ponad to bezczelnie przebiera się w jej fatałaszki. Albo rosyjska bajka o cwanym zającu i już nie tak bardzo rozgarniętym wilku, który tylko ostrzył sobie kły na swojego domniemanego żywiciela, rodem z naturalnego środowiska wilka.
Do negatywnego odbioru wilka przyczyniła się również historii Polski. Niegdyś wilk uchodził bardziej za szkodnika niż drapieżnika, ale to nie wilki zbliżyły się do stad owiec, które wypasali ludzie. Ciężko wyobrazić sobie sytuacje, gdzie wraca się głodnym (z resztą "jak wilk") i zastaje się swoja ulubioną potrawę na swoim stole i myśli się "nieeee nie mogę tego zjeść, to pewnie jest kogoś", tym bardziej, że jest to zwierze obdarzone zwierzęcym instynktem, którego głównym celem jest przetrwanie, a co za tym idzie jedzenie.
Piszę o tym, ponieważ ludzie w większości zapominają o pochodzeniu swoich ślicznych, wymuskanych, pachnących, śpiących z nimi na łóżeczku pupilów na czterech słodkich łapkach... Błąd!!! To wilk w owczej skórze, który kieruje się podświadomie tym samym instynktem, co jego kuzyni zajmujący beskidzkie lasy.
Jak wiadomo wilk jest zwierzęciem socjalnym, a co za tym idzie, jak w każdym społeczeństwie musi występować hierarchia. W świecie wilków na najwyższym stopniu drabiny stoją samiec alfa (basior) i samica alfa (wadera), którzy są najbardziej doświadczeni, najsilniejsi, posiadają wszelakie udogodnienia takie jak dostęp do pokarmu w pierwszej kolejności itp. Na samym dole drabiny znajduje się osobnik omega, który nie ma praktycznie nic do powiedzenia? wyszczekania? W każdym razie praktycznie nie liczy się w grupie.
Przekładając to na świat ludzko-psi, nie występuje żadna różnica. Pies postrzega nas jako członków stada, tylko pytanie na jakim stopniu drabiny społecznej stoimy w jego oczach? Z obserwacji znajomych mi właścicieli psów, często zdarza mi się zauważać, że to oni są bardziej omega niż ich pupile. Tak samo ludzie przychodzący do parku dla psów z nieułożonym psem, nad którym w ogóle nie panują. Nie jesteśmy wielce doświadczonymi hodowcami psów, ale jedno jest wiadomo: pies musi znać granice i zasady i konsekwentnie musi być z nich rozliczany. Oczywiście nie można maltretować psiaka za to, że zjadł nam kapcia czy ulubioną bransoletkę, ale trzeba znaleźć sposób aby zrozumiał, że zrobił źle. Oczywiście wchodzi tu w grę stosowanie nagród i kar w umiejętny sposób, chociaż moim zdaniem tych drugich powinno być znacznie mniej. W stadzie chodzi głównie o dominację, a więc ustalenie, kto tu naprawdę rządzi. Jest parę podstawowych zasad, którymi powinien kierować się właściciel psa, aby ten nie wszedł mu na głowę. Są to między innymi zakaz spania psa na łóżku swojego pana, pies nie może wyprzedzać pana w drzwiach, pies nie może stać o stopień wyżej gdy pan idzie po schodach, i jedna z ważniejszych: pan je jako pierwszy, pies je w drugiej kolejności. Te elementy codziennego, życia tak mało zauważalne dla człowieka, odgrywają potężną rolę w kształtowaniu wizerunku człowieka jako członka ludzkiej watahy. W naszym domu nasza suczka od małego musi spełniać te warunki, by nie stała się dominującą panią domu, a uległa i posłuszną psicą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz